Nie rzucim Gombrowicza...

Jakby wyglądał świat bez „pupy”? Co by było, gdyby młodzi ludzie wchodzący w okres dojrzewania, nie mieli szansy spojrzeć w lustro i ujrzeć w odbiciu „łydkę”? Kto tu komu przyprawia „gębę”?

W maju 2007 r. kierowane przez Romana Giertycha Ministerstwo Edukacji ogłosiło nową listę lektur, z której wykreślono „Trans-Atlantyk” i „Ferdydurke” Gombrowicza. Odebrało to młodzieży szansę konfrontacji z własną niedojrzałością. Decyzja władz wywołała nieoczekiwaną reakcję: ogromny wzrost zainteresowania książkami niedoszłego noblisty, szczególnie wśród uczniów. Ciekawa musiałaby być reakcja Gombrowicza na tę sytuację, znając jego umiłowanie młodości… Pewnie uznałby to wszystko za farsę.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: „jakie znaczenie ma twórczość tego niezwykłego pisarza dla dojrzewających osób?”. Cóż, zapewne takie, iż odkryją, że już na zawsze pozostaną chłopcami lub chłopiętami. Albo ucieka się przed gębą dojrzałości, albo odsłania się swoją prawdziwą twarz, która jest pupą. Immanuel Kant stwierdził, że „oświecenie to wyjście człowieka z zawinionej przez niego niedojrzałości.”, Gombrowicz mógłby powiedzieć „oświeceniem jest wejście w głębię własnej niedojrzałości”. Nie chodzi tu bynajmniej o dziecięcość, bardziej o tę charakterystyczną lekkość, niepełność.

Autor „Ferdydurke” napisał, że „pragnieniu człowieka, by być Bogiem przeciwstawia się inne pragnienie, krańcowo odmienne: być Młodym”. Jednak nie da się zaprzeczyć, że w młodości jest pewna boskość, która posiada ogromną moc przyciągania. Niektórzy mówią „Bogu się starość nie udała”, co podkreśla to co niektórym może się wydać doskonałe: delikatna niedojrzałość, czysta, zbuntowana, upupiona.

Podsumowując, tylko forma ma sens, bo jest jedyną prawdziwą rzeczą, jaka przynależy do człowieka. Skoro już odkryliśmy gębę, to jak się jej pozbyć? Cóż, w tej sytuacji można sparafrazować Sokratesa – wiem, że coś wiem, ale nie wiem, po co to wiem. Gdybyśmy nie poznali Gombrowicza, nawet byśmy nie wiedzieli, że nie wiemy. Na koniec, w geście międzygatunkowej solidarności, mogę jedynie pożegnać się z Państwem uściskiem śniętej ryby. Bo przecież ryby i młodzi głosu nie mają.


Amelia Pudzianowksa

10 października 2020 r.

O-z