Doświadczenie, niesamowite wspomnienia, nowe znajomości, rozwój osobisty, czyli kilka słów o tym, co dała nam praca w gazetce Festiwalowej.


Część z nas zdobywała doświadczenie w poprzedniej, trzynastej edycji MFG. Ktoś został wciągnięty przez pana Jarka - naszego opiekuna. Niektórzy trochę z przypadku - tak jak ja, Paulina. Zgłoszenie wysłałam dwa dni po terminie, a o samej działalności wiedziałam niewiele. Mimo to udało się. Podekscytowana przyszłam na spotkanie i dołączyłam do gazetki, a razem ze mną Julia, Adam, Amelia, Ola, Amelia, Justyna, Ania. Cudowne grono uczniów i studentów oraz panowie Jarek Basaj i Robert Utkowski.

Udało nam się być na każdym ze spektakli, a to z kolei pozwoliło na wyrobienie sobie ogólnej opinii. "Pornografia", mimo, wydawałoby się, kontrowersyjnego tytułu, była bardzo wyważona, a jej zmysłowość doskonale ukazana. "Biesiada u Hrabiny Kotłubaj" – groteskowa i w osobliwej obsadzie. "Dialogi Polskie" to znakomite przedstawienie polskości i cech naszego narodu. Po wyjściu z "Ferdydurke" każdy pytał: "jak?". Chodziło oczywiście o skomplikowane figury wykonywane przez grupę aktorów na scenie. O "Bankiecie" można powiedzieć, że uczy bawiąc i bawi wychowując. "Opętani" - choć trzeba przyznać, że jako całość na większości z nas spektakl nie wywarł większego wrażenia, to poszczególne role, choć niełatwe, były odegrane w naprawdę dobry sposób. "Ślub" zachwycił nas muzyką i scenografią.

Rzecz jasna satysfakcja z tworzenia Festiwalowej nie byłaby tak duża, gdyby nie wszystkie napotykane trudności. Czasem była to tak zwana złośliwość rzeczy martwych czy problemy natury informatycznej. Każde z nas jeszcze się uczy. Gazetkę tworzyliśmy więc "po godzinach". Nie oznacza to jednak, że wkładaliśmy w nią mniej serca. Pracowaliśmy na drugą, a niektórzy nawet na trzecią zmianę. Nierzadko nerwy mieszały się z satysfakcją. Na końcu pozostawała jednak radość.

Elementami koniecznymi do rozpoczęcia działalności było znalezienie w sobie odwagi i rozbudzenie kreatywności.

Mimo trudności udział w Festiwalu od tej strony uważamy za wyróżnienie, a także olbrzymią szansę. Mogliśmy przetestować samych siebie i uwierzyć we własne możliwości. Dziennikarskie ambicje również miały szansę się spełnić. Rozmowy twarzą w twarz z artystami poszerzały konteksty adaptacyjne. Otworzyliśmy sobie nowe drzwi na świat. Poznaliśmy prawdziwą wartość pracy w grupie. Wzajemne wsparcie i możliwość realizacji swoich pasji - informatyki, pisania, fotografii sprawiały, że czuliśmy się w tym gronie po prostu dobrze, a teatr stał się niemal drugim domem. Kilka dni znajomości pozwoliło na stworzenie prawdziwej więzi.

Czy możemy powiedzieć że połączył nas Gombrowicz? Z pewnością. Przedfestiwalowe przygotowania i samo wydarzenie poszerzyły nasze literackie horyzonty, a Gombrowicz stał się jednym z naszej paczki. Wizyta w muzeum we Wsoli oraz oglądanie sztuk rozbudowały naszą wiedzę. Pozwoliły tego twórcę poznać lub odkryć zupełnie na nowo. I choć nie każda adaptacja nam się podobała, to z pewnością z każdej mogliśmy coś wynieść.

Choć festiwal trwał tydzień, dla nas był to niezwykle rozwijający czas. Dziękujemy za otrzymanie tylu możliwości. Wierzymy, że to nie koniec naszej działalności.

opracowała Paulina Sławińska
16 października 2020 r.

O-z