Rozmowa z Janem Hussakowskim oraz Andrzejem Błażewiczem

„Pornografia” to powieść nieco kontrowersyjna i mniej znana, ale nieustępująca w ilości sensów innym tekstom Gombrowicza. Doczekała się teraz scenicznej adaptacji w wykonaniu aktorów z Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Nad jej powstaniem czuwali Jan Hussakowski oraz Andrzej Błażewicz.

Co czuliście, tworząc dzieło o moralności, która w efekcie zmienia się w niemoralność?
To, czy zmienia się w niemoralność jest już interpretacją. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z sytuacją ekstremalną – w tym wypadku wojną, ale ta ekstremalność jest uniwersalna. Kategoria moralności w takich chwilach ulega deformacji. Bohaterowie wyruszają w podróż, poszukują odpowiedzi na pytanie, czym są życie, śmierć, seksualność. Dochodzą w tym do jakiejś radykalności. Można to oddać ocenie moralnej. Sam jednak wiem, że osądzanie ludzi za czyny, na przykład z czasów wojny, jest bardzo trudne. Są takie stany, z którymi ja nigdy nie miałem do czynienia i sam nie wiem jakbym się zachował. W spektaklu pada zdanie, że ludzie z nudy są w stanie robić rzeczy obrzydliwe. Generalnie wydaje mi się, że każdy człowiek jest w stanie w jakiejś sytuacji rzeczy obrzydliwe zrobić, tylko potrzebuje konkretnego bodźca. Jeśli natomiast chodzi o naszą kondycję psychofizyczną podczas tworzenia sztuki, mogę powiedzieć o fascynacji „Pornografią”. Moim zdaniem to bardzo dobry tekst, który działa na poziomie egzystencjalnym, porusza temat szukania siebie w tym chaotycznym świecie, ale ma on też poziom mistyczny. Mam nadzieję, że w spektaklu też jest widoczne, kto tak naprawdę rządzi losem oraz czy mamy wolną wolę. Mogę powiedzieć, że moja kondycja psychofizyczna była rzeczywiście jakimś zadawaniem pytania o ten problem, o problem wolnej woli na przykład.

Czy trudno było przekazać zmysłowość w spektaklu?
Z doświadczenia przyznam, że jakiejkolwiek zmysłowości czy erotyki aktorzy się boją. Mam nadzieję, że udało nam się to tutaj oswoić. Myślę też, że jest cienka granica między zmysłowością, a niesmakiem. Erotyka i zmysłowość jest u Gombrowicza bardzo subtelna i w tym jest piękno i magia. Chcieliśmy to zachować. Oczywiście na scenie wszystko musi być trochę większe. Najlepszym przykładem dla mnie jest scena glisty. Operowaliśmy różnymi środkami – czasami wyolbrzymieniem, a czasami redukcją. Muszę nieskromnie powiedzieć, że uważam za duży sukces, że nie jest to spektakl pornograficzny. Myślę, że udało nam się złapać dobrą formę na to wszystko, a jedocześnie pozostać w pewnych graniach.

Dlaczego wybór padł na to dzieło, co było w nim wyjątkowego?
Andrzej Błażewicz: Po pierwsze zainteresowało mnie to, że pornografia była rzadko grana, dużo rzadziej niż inne teksty. Dawno nie było pornografii w teatrze. A ja uważam, że jest to jeden z najlepszych tekstów Gombrowicza. Tekst bardzo bliski „Kosmosowi”, ale „Kosmosem” nie jest. Moim zdaniem jest bardziej mroczny, senny, metafizyczny. „Pornografia” działa na poziomie bardzo realnym, da się ją zredukować do prostej fabuły kryminalnej. Jest to prosta opowieść o jakiś morderstwach, ale podszyta tak wspaniałym drugim dnem i językiem, że treści po prostu jest bez liku.

Najważniejszy symbol Gombrowiczowski według was?
Tak mi się nasunęło, że ciało. Myślę, że to jest każdy obiekt, który zostaje stematyzowany. To takie banalne, nawet na poziomie fizyki: w gruncie rzeczy nic nie istnieje, tylko my nadajemy temu sens. To znaczy że my tworzymy tak naprawdę zasady moralności i niemoralności. Myślę, że o tym też jest ten spektakl. Że ci nasi bohaterowie jakoś tworzą i nazywają ten świat, w teatrze, między dwoma widowniami.

Scenografia w spektaklu jest dość uboga. Jaka była jej rola? Myślę, że w tej scenografii kluczowe jest to, że widzi się po prostu, że jest ona ewidentnie scenografią. Pokazuje to sztuczność tego świata. Jest ona o naturze, o jakiejś Arkadii, ale Arkadii totalnie sztucznej i nierealnej. Mówiąc grubo szytą metaforą: jeśli w takim chaotycznym i skomplikowanym świecie szuka się oparcia, i to oparcie jest niby łąką, ale tak naprawdę jest kawałkiem plastiku, no to pytanie, na czym tak naprawdę się buduje. Przy okazji te pagórki są super wygodne i świetnie się po nich biega. Pamiętajmy, scenografia musi mieć znaczenie, ale musi też pomagać aktorom.

rozmawiały: Amelia Pudzianowska, Paulina Sławińska
9 października 2020 r.

O-z